Muszę jeszcze wspomnieć o możliwości wjechania pod Szczyt Łomnicy – jeszcze wyżej niż na Skalnate Pleso, a mianowicie na Łomnickie Sedlo. Tutaj ważna informacja (sprawdzona przez Małża i Młodą) – wjazd dla dzieci powyżej 120 cm. Tego nie znalazłam na stronie. A myślę, że dla rodziców małych dzieci to istotne. Przejazd trwa 12 minut. Bilety można zakupić na miejscu.

Cała wycieczka była dla mnie (ale nie tylko!) bardzo dużym, pozytywnym przeżyciem. Zastrzyk endorfin na wieeeele dni. Jeśli tak jak ja uwielbiacie wysokie góry, ale ze względu na różne okoliczności (np. maluchy w ekipie) nie możecie na razie pozwolić sobie na długie i wymagające wyprawy – taka wycieczka to rozwiązanie dla Was!

Kiedy dziewczynki szalały na placu zabaw, moją uwagę przykuła oczywiście wieża widokowa! Niestety nie znalazłam informacji o wysokości wieży. Koszt wejścia na szczyt (do galerii jest darmowy) to 1 euro. My za naszą czwórkę zapłaciliśmy równo 4 euro. Widok z góry – PRZEPIĘKNY. Jeśli lubicie takie rzeczy, koniecznie skorzystajcie. Schody prowadzące na wieżę są strome, ale spokojnie z dzieciakami dacie radę. U nas Didulec zaraz po kamieniach uwielbia schody, dlatego była bardzo zadowolona.

Po drodze do Chaty mija się dość zaskakujące miejsce jak na szczyt Tatr Wysokich. A mianowicie znajduje się tam plac zabaw! Tak że super, że pomyśleli również o tych najmłodszych. Plac zabaw może nie jest duży, ale jest bardzo ładny, estetyczny (pasuje do górskiego krajobrazu). Składa się na niego ogromny świstak i jego norka, na którą można się wspinać, można też przejść przez sieć tuneli. Wokoło są ławki i duuuużo kamyków – co bardzo ucieszyło naszą kochaną dwulatkę.

No, a jak mowa o placu zabaw… Obok placu zabaw znajduje się dawna stacja kolejki. Obecnie jest tam galeria Encián. Z ciekawostek – jest to druga najwyżej położona galeria w Europie (ta pierwsza jest w Alpach :) ). Budynek był pierwszą górną stację kolejki z Tatrzańskiej Łomnicy do Skalnatego Plesa oraz dolną stację kolejki na Łomnicę. Ostatecznie budowa kolejki gondolowej w 1999 roku doprowadziła do zamknięcia stacji. Obecnie znajduje się tam galeria z eksponatami dotyczącymi taternictwa oraz nosiczy, czyli tatrzańskich tragarzy (charakterystycznych dla słowackiej części Tatr) dostarczających produkty do schronisk. Znajdują się tam również zdjęcia przedstawiające historię budowy kolejki gondolowej z Tatrzańskiej Łomnicy na szczyt Łomnicy i historię budowy kolejki z Kuźnicy na Kasprowy Wierch. Jest również część mieszkalna i restauracyjna.

Mimo wiatru (który do tej pory mocno dawał się we znaki, ale nad stawem jakby nieco przycichł) szło się bardzo przyjemnie. Tam można poczuć moc gór. Towarzyszyły nam co chwila „spektakle” chmur, które „wylewały” się z Łomnickiego Szczytu prosto w stronę Łomnickiego Stawu.

Po obejściu stawu wybraliśmy się do Skalnatej Chaty. Warto tam zajść, zwłaszcza że trasa prowadzi w dół (wiadomo, potem trzeba przez chwilkę wdrapywać się w górę) i zajmuje 5 minut szybkim krokiem. Nam zajęła 15, bo co chwilę się zatrzymywaliśmy.

Niestety wiatr nie pozwolił nam na obejście Skalnatego Plesa od razu, więc po dojściu do Obserwatorium poszliśmy do restauracji się ogrzać (na górze było dość zimno jak na lipcowy słoneczny dzień, na szczęście byliśmy dobrze przygotowani). W restauracji serwują dobre jedzenie. Jest spory wybór, można sobie swobodnie komponować dania ustawione w witrynach. Po zjedzeniu obiadu i opiciu się gorącej herbaty, ruszyliśmy na spacer dookoła stawu. Ale jeszcze po drodze toaleta – nie bez powodu o tym tu pisze. Koniecznie tam zajrzyjcie. Najładniejsza publiczna toaleta, w jakiej byłam, serio! Aż żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia. Ale wiadomo, skupiałam się na czymś innym. ;)

Dookoła Łomnickiego Stawu prowadzi wygodna, mało wymagająca ścieżka (wózkiem jednak ciężko tam się poruszać, jest dużo wystających kamieni). Trasa zajmuje ok. 30 minut spacerem. Didulec natychmiast usnęła w nosidle, a my spacerowaliśmy, rozglądaliśmy się i podziwialiśmy. Znacie to uczucie mega zachwytu? Że aż wzrusz? To właśnie przeżywałam w tamtej chwili. Normalnie łzy ze szczęścia mi popłynęły. Dawno nie byłam w tak wysokich górach, z tak pięknym widokiem. A raczej tak wysoko. :) Bo wiadomo, z naszymi maluchami (Młoda by się obraziła, bo jednak 7 lat to już poważny wiek) mierzymy siły na zamiary. Ale od tego przecież są kolejki!

Po kolejnych kilku minutach (cała podróż zajęła nam ok. 20 minut) byliśmy już na szczycie! I od razu można było poczuć tę wysokość, to powietrze. No i gdzie się nie rozejrzysz – tam piękne widoki! Naprawdę było mi to bardzo potrzebne, bardzo. Zresztą każdy z nas był zachwycony. No, jeśli mielibyśmy na coś marudzić… To chyba na wiatr, który urywał głowy… ale absolutnie nie mogło nas to zatrzymać przed obejściem terenu.

Na początku ruszyliśmy ścieżką do Obserwatorium nad Łomnickim Szczytem – obserwatorium jest czynne, ale niedostępne dla turystów. To tam obserwuje się gwiazdy czy komety. Warto podejść w tym kierunku, ponieważ rozciąga się stamtąd piękny widok. No i trasa zarówno do obserwatorium, jak i nad sam Łomnicki Staw (Skalnate Pleso) prowadzi pod torem jazdy kolejki na Łomnicki Szczyt. Kursuje dość często i robi mega wrażenie. Dodam, że obok obserwatorium przechodzi słynna Tatrzańska Magistrala, czyli trasa prowadząca wieloma słowackimi tatrzańskimi szlakami.

Wycieczkę pełni nadziei rozpoczęliśmy we wtorek rano. Podjechaliśmy pod stację kolejki, na parking… mój zapał jednak został zgaszony przez pana parkingowego, który poinformował, że przez duży wiatr kolejki nie kursują! Mnie się chciało płakać, ale Małż powiedział: „Dobra, to teraz jedziemy gdzieś na przeczekanie i zobaczymy potem”. No i tak trafiliśmy w dwa miejsca dla dzieciaków – czyli do Dobrej Hracki (sali zabaw) i do Muzeum TPN. O tych dwóch miejscach napisze osobno.

Dokładnie po 3 godzinach rozrywki mieliśmy już wracać do domu, coś mnie przeczucie jednak tknęło i mówię do Małża: „A chodź, zobaczymy. Może już jeździ”. I tak… jeździła! Szybko zaparkowaliśmy samochód na najbliżej położonym parkingu. Poszliśmy do kasy (tu ostrzeżenie, przechodzi się obok stoiska z ogromem pamiątek i pamiąteczkę, tak że wszelkie dzieci bazarowo-straganowe: zasłaniajcie oczy!) i już zadowoleni z wydania dużej ilości pieniędzy (serio zadowoleni, bo podekscytowani nową przygodą!) pognaliśmy do kolejki gondolowej. Ludzi było bardzo mało, dlatego wsiedliśmy bez kolejki i ruszyliśmy w ok. 10 minutową jazdę do stacji Start. Następnie na stacji Start po rozejrzeniu się tu i ówdzie przesiedliśmy się do gondoli.

Małż widział, jak tęsknym wzrokiem patrzę w stronę Łomnicy i jej okolic. Dlatego zarządził! Wjeżdżamy na Skalnate Pleso kolejką i pochodzimy po okolicy. Na samą Łomnicę jeszcze się nie porywaliśmy, bo raz, że koszty, dwa – trzeba się umówić ciut wcześniej, żeby były miejsca. A trzy – Didulec jest jeszcze ciut za mała. Poczekamy, nie ucieknie. ;)

Zanim opiszę naszą wyprawę, niżej zamieszczam przydatne informacje:

1. Parking pod kolejką w Tatrzańskiej Łomnicy – jest tam kilka parkingów, nam udało się zaparkować na tym znajdującym się najbliżej kolejki. Koszt to 15 euro za cały dzień.

2. Kolejka – żeby dotrzeć na Skalnate Pleso, trzeba wjechać najpierw kolejką krzesełkową 4-osobową ze stacji Solisko na stację Start. Następnie jedzie się już kolejką gondolową dla maks. 15 osób. Koszt to: 23 euro za osobę dorosłą i 17 euro za dziecko (wjazd góra-dół). Dokładny cennik znajdziecie tutaj. (Ważne – dzieciaki do 6 roku życia jadą za darmo!)

4. Kasa biletowa znajduje się nieco wyżej niż stacja kolejki, warto więc najpierw uda

się tam, żeby nie trzeba było się wracać (dzieli je odległość 170 m).

5. Do wyciągu nie ma kolejek, wsiada się praktycznie od razu (my byliśmy tam we wtorek, było całkiem mało osób, ale dlaczego wytłumaczę w tekście niżej).

6. Podróż kolejką trwa kilkanaście minut.

7. Przesiadka z kolejki krzesełkowej do gondoli odbywa się bardzo sprawnie, oczywiście na stacji pośredniej Start można się zatrzymać na chwilę dłużej – nie ma konieczności natychmiastowej przesiadki, ale oprócz stacji kolejki i pięknych widoków nie ma tam nic więcej.

8. Na stacji Skalnate Pleso znajduje się restauracja, kawiarnia, galeria (o której tu jeszcze napiszę), wyciąg krzesełkowy na Łomnickie Sedlo oraz kolejka na Szczyt Łomnicy.

9. Jest tam plac zabaw.

Zapraszamy na:

Na wysokości 1751 m n.p.m. znajduje się jeden z najpiękniej położonych stawów – Łomnicki Staw. Jak sama nazwa wskazuje – położony jest pod Łomnicą. I tutaj mogłabym dalej rozpisywać się na jego temat, ale to zostawię sobie na później.

Czy zdarzyło się Wam trafić do jakiegoś miejsca, w którym łzy wzruszenia same napłynęły Wam do oczu? Jeśli tak, to zrozumiecie, jeśli nie to na pewno jeszcze do takiego miejsca traficie… ;)

Piszę o tym, bo nie spodziewałam się, że wycieczka nad Łomnicki Staw doprowadzi mnie do łez. A tak właśnie było. Miejsce przepiękne! Można tam poczuć majestat wysokich gór, które dla nas na razie są nieosiągalne (myślę o osobach takich jak ja i Małż, czyli podróżujących z małymi dziećmi). A dopiero tam poczułam, jak mi tych wysokich gór brakowało!

Skalnate Pleso